Psychoterapia blisko doświadczenia.
O ciele, ruchu i relacji

Psychoterapia kojarzy się przede wszystkim z rozmową: przychodzimy do gabinetu i opowiadamy o tym, co się wydarzyło, czego się boimy, czego pragniemy, co zrozumiałyśmy albo czego właśnie nie potrafimy zrozumieć. Słowa są ważne, ale podczas sesji dzieje się znacznie więcej niż to, co zostaje wypowiedziane. Kiedy o czymś mówię, mogę jednocześnie zacisnąć dłonie, odsunąć się na krześle albo poczuć napięcie, którego wcześniej nie zauważałam. Mogę powiedzieć „to właściwie nic takiego”, a jednocześnie reagować tak, jakby wydarzało się coś bardzo ważnego. Kiedy mogę się przy tych  momentach zatrzymać, zaczyna się psychoterapia blisko doświadczenia.

Możemy bardzo dużo wiedzieć o sobie: rozumieć własne schematy, znać historię rodzinną, rozpoznawać powtarzające się mechanizmy i trafnie opisywać to, co dzieje się w relacjach. Taka wiedza jest potrzebna, ale nie zawsze sama w sobie prowadzi do zmiany, dlatego na sesjach psychoterapii zwracamy się ku temu. co wydarza się w danym momencie, kiedy o czymś opowiadamy. Co dzieje się z naszym głosem, uwagą? Co robi ciało? Czy chcemy coś powiedzieć, ale zatrzymujemy się, zanim w ogóle rozpoznamy ten impuls?

Człowiek jako całość

Nie traktuję tych sygnałów jako osobnego, „cielesnego” dodatku do właściwej rozmowy. Myśl, emocja, ruch, wspomnienie, wyobrażenie i reakcja fizjologiczna są częściami jednego doświadczenia. Nie istnieje rozdzielność umysłu, który coś rozumie, i ciała, które coś przechowuje: jest człowiek, który myśli, czuje, porusza się, i pozostaje w relacji z innymi.

Nie wszystko daje się od razu nazwać, czasem najpierw pojawia się odczucie, obraz, potrzeba ruchu albo gest, którego znaczenia jeszcze nie znamy. Możemy wtedy na chwilę się przy tym zatrzymać nie żeby znaleźć interpretację, ale żeby sprawdzić, co właściwie się wydarza. Później mogą przyjść słowa, lub doświadczenie pozostaje trudne do nazwania, i nie musi to oznaczać, że czegoś w nim zabrakło.

Doświadczenie w ruchu

W mojej pracy korzystam z perspektywy psychoterapii tańcem i ruchem (DMT). Nie oznacza to, że podczas każdej sesji wstajemy i zaczynamy się poruszać. Ruch jest obecny także wtedy, kiedy siedzimy i rozmawiamy. Ruch służy rozpoznawaniu i wyrażaniu tego, co już przeżywamy, może także otwierać nowe doświadczenia, kiedy poruszamy się, podejmujemy decyzje, zmieniamy kierunek, tempo, zajmujemy przestrzeń, zbliżamy się lub oddalamy. Możemy eksperymentować z działaniem, którego dotąd nie próbowaliśmy, odkrywać możliwości, które pozostawały poza naszym zasięgiem.

Czasem oznacza to pozwolenie dłoni na dokończenie gestu, który zwykle zatrzymujemy. Innym razem sprawdzenie, jak to jest świadomie się wycofać, zamiast pozostawać w kontakcie wbrew sobie. Nie chodzi o to, by któryś z tych sposobów reagowania uznać za właściwy. Interesuje nas możliwość zauważenia własnego impulsu, podążenia za nim, zmiany go lub świadomego wyboru innego działania.

Ruch nie jest więc jedynie ilustracją emocji ani narzędziem służącym ich uwalnianiu. Jest sposobem poznawania siebie rozwoju poprzez doświadczenie, pozwalającym uświadamiać sobie to, co znane, i sprawdzać, jak może być inaczej.

To, co wydarza się między nami

W psychoterapii bardzo ważna jest sama relacja terapeutyczna. Proces nie wydarza się wyłącznie wewnątrz jednej osoby, ale pomiędzy nami. To, czego spodziewamy się po drugiej osobie, czego się przy niej obawiamy, co próbujemy ukryć, czy możemy się nie zgodzić, czy czujemy potrzebę dostosowania się – wszystko to może pojawiać się także podczas sesji. Dlatego ważna jest nie tylko opowieść o relacjach poza gabinetem, ale również to, co wydarza się między nami w trakcie spotkania.

Właśnie tutaj można zauważyć, że próbujemy być „dobrą pacjentką” albo „dobrym pacjentem”, obawiamy się rozczarowania, złości drugiej osoby czy zbyt szybko rezygnujemy z własnej potrzeby w jej obecności. Takie doświadczenia nie są przeszkodą w terapii, przeciwnie, mogą stać się ważną częścią wspólnej pracy. Relacja terapeutyczna daje możliwość doświadczania relacji inaczej. Możemy sprawdzać, jak to jest powiedzieć „nie” i pozostać w kontakcie, pokazać niepewność, złość czy sprzeciw. Możemy odkrywać, że bliskość nie musi oznaczać rezygnacji z siebie, a odrębność nie musi oznaczać zerwania relacji.

Obecność i wzajemny kontakt

Ważna jest tu również jakość obecności terapeutki. Nie jestem jedynie obserwatorką, która z zewnątrz przygląda się doświadczeniu drugiej osoby. Uczestniczę w relacji, odpowiadam, pozostaję uważna na to, co dzieje się między nami. Odpowiedzialność za ramy i przebieg procesu terapeutycznego pozostaje po mojej stronie, jednak to, co wydarza się podczas spotkania, powstaje we wzajemnym kontakcie.